Będą mieli dom

November 9th, 2001

Jeszcze przed zimą 40 osób będzie mogło znaleźć schronienie w nowo powstającym domu należącym do Stowarzyszenia na Rzecz Bezdomnych Agape.
- Kiedy trzy lata temu stowarzyszenie otrzymało teren z zabudowaniami w Borowym Młynie byłam trochę przerażona, ponieważ doprowadzenie budynków do stanu używalności wymagało dużego wysiłku. Większość domów była zrujnowana, bez wyposażenia, a nawet bez dachów. Dzięki pomocy sponsorów oraz pracy podopiecznych stowarzyszenia stworzyliśmy miejsce, w którym schronienie znalazło wielu bezdomnych – opowiada Grażyna Sochacka, dyrektor domu w Szawałdzie.

Dyrektor twierdzi, że doświadczenie zdobyte w Borowym Młynie pomoże uniknąć wielu błędów.
- Mimo że mamy dużo pracy nie przeraża nas to. Jesteśmy przekonani, że nam się uda i za trzy lata będzie to sprawnie funkcjonująca placówka.
Obecnie mieszka tu 15 osób. W ciągu trzech tygodni udało nam się przystosować do potrzeb mieszkalnych kilka pomieszczeń, mamy już bieżącą wodę i prąd. Śpieszymy się, żeby zdążyć przed nadejściem mrozów. Obecnie trwają prace w budynku po byłym spichlerzu. Znajdzie się tam 12 pokoi, kuchnia, stołówka oraz łazienka. Będzie tam mogło zamieszkać około 60 osób. Już pod koniec miesiąca przyjmiemy kolejnych mieszkańców – mówi G. Sochacka.

G. Sochacka informuje, że z pomocy stowarzyszenia będą mogli skorzystać wszyscy potrzebujący.
- Będziemy przyjmowali bezdomnych, których skierują do nas: Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej lub gminne ośrodki. Także osoby bez skierowania będą mogły liczyć na naszą pomoc – wyjaśnia dyrektor. – Dysponujemy własnym transportem i w razie potrzeby możemy jechać po bezdomnego i przywieźć go do Agape.
Stowarzyszenie utrzymuje się głównie dzięki życzliwości sponsorów, którzy przekazują, m.in. żywność i ubrania.
- Pobyt w domu jest bezpłatny, jednak w zamian za nocleg i jedzenie bezdomni muszą pomagać w różnego rodzaju pracach, m.in. przy opiece nad zwierzętami. Osoby otrzymujące jakieś świadczenia, w miarę możliwości dokładają się do wspólnego budżetu. Dzięki temu udaje nam się funkcjonować bez większych problemów – dodaje G. Sochacka.

Osoby, które chciałyby dowiedzieć się czegoś na temat możliwości zamieszkania w Szawałdzie lub znają kogoś komu należałoby pomóc mogą dzwonić pod nr tel. 0 603 105 644.

  • Kartki
  • ks. Ignacy Najmowicz
  • proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego

    – Bezdomnym, zwracającym się o pomoc, proponujemy kartki na żywność. Mamy umowę ze sklepem, w którym można zrobić zakupy. Istnieje również możliwość zjedzenia ciepłego posiłku składającego się z dwóch dań. Jednak taka forma pomocy cieszy się małym zainteresowaniem. Osoby przychodzące do nas mogą otrzymać także ubrania. W ciągu miesiąca z pomocy korzysta około 20 osób z Malborka i okolic. Przyjezdni zwykle zjawiają się tylko raz, inni zaś wracają. Nie dajemy im pieniędzy ponieważ nie wiemy na jaki cel zostałyby one przeznaczone.

  • Problem
  • Włodzimierz Małyszek
  • komendant Straży Miejskiej

    – Bezdomni stanowią duży problem, który nasila się zwłaszcza jesienią i zimą. Wtedy też przyjmujemy najwięcej zgłoszeń od mieszkańców, ponieważ bezdomni szukając schronienia nocują, m.in. na klatkach schodowych lub w altankach na terenie ogródków działkowych. Niestety nie jesteśmy w stanie rozwiązać tego problemu. Bezdomnych możemy jedynie wyprowadzić z budynku, czasami zawozimy ich do schroniska. Jednak nikogo nie możemy zmusić do pozostania tam. Wielu z nich nie chce podporządkować się obowiązującym zasadom i odchodzi.

  • Pomoc
  • Maria Król
  • kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej

    – Opieką obejmujemy przede wszystkim osoby z Malborka i okolic. Zarejestrowanym bezdomnym przyznajemy zasiłki stałe lub pomoc celową. Proponujemy także bony obiadowe oraz pomoc prawną. Ponadto uiszczamy koszty pobytu bezdomnych w schronisku prowadzonym przez stowarzyszenie Dom Fides. Jednak obecnie nie stać na pokrycie całej sumy. Współpracujemy również z innymi ośrodkami w całej Polsce obejmując opieką bezdomnych z naszego regionu, którzy przebywają poza Malborkiem.

  • Zostają
  • Wojciech Wasik
  • stowarzyszenie Dom Fides

    – Co roku najwięcej bezdomnych przychodzi wraz z nadejściem pierwszych przymrozków. Obecnie w schronisku przebywają 42 osoby. Większość z nich odejdzie wiosną, jednak niektórzy zostaną na dłużej. Są też osoby starsze i samotne, których nie stać na wynajęcie własnego mieszkania. Dlatego zgłaszają się do nas i bardzo często już zostają. Wśród mieszkańców są również osoby, które straciły dom w wyniku letnich eksmisji. Tutaj mogą nie tylko przetrwać zimę, ale też uzyskać pomoc w znalezieniu nowego lokalu.

    Autor artykułu: (jotka)

  • Jutro chcą zwyciężyć

    November 9th, 2001

    Pomezania Malbork przed własną publicznością podejmować będzie Stolem Gniewino. Malborczycy zamierzają udowodnić, że bardzo trudno pokonać ich u siebie.
    Prawdopodobnie w porównaniu do poprzednich meczów skład gospodarzy niewiele będzie się różnił. Na boisko nie wybiegną tylko ci, którzy odnieśli w ostatnim czasie kontuzje. Pomezania przed meczem z Lechią Polonią II Gdańsk plasowała się na piątym miejscu z dorobkiem 25 punktów, 20 bramkami zdobytymi i zaledwie 11 straconymi. Z kolei Stolem, po bezbramkowym remisie z lęborską Pogonią, plasował się na 14 miejscu z dorobkiem 16 pkt, 10 bramkami zdobytymi i 18 straconymi. Z tego zestawienia wynika, że faworytem meczu są gospodarze. Jednak nie można tego stwierdzić jednoznacznie, gdyż tegoroczne rozgrywki IV ligi są niezwykle wyrównane.

    Autor artykułu: (jeż)

    Pełne zadumy

    November 9th, 2001

    Ponad 20 osób wystąpiło podczas I Przeglądu Piosenki Poetyckiej ,Poetyckie zaduszki”. Młodzi wykonawcy przyjechali, m.in. z Goleniowa i Elbląga. Nie zabrakło również przedstawicieli malborskiej sceny.
    - Przegląd zorganizowaliśmy z myślą o miłośnikach piosenek pełnych zadumy i skłaniających do refleksji. Uczestnicy musieli przygotować utwory do tekstów nieżyjących poetów z własną muzyką. Myślę, że dzięki sprzyjającemu klimatowi zamkowych wnętrz udało nam się stworzyć nastrój, w którym muzyka ta zabrzmiała wspaniale. Mamy nadzieję, że przegląd ten wejdzie na stałe do kalendarza imprez kulturalnych – mówi Teresa Żelazo z działu imprez Miejskiego Domu Kultury, organizatora przeglądu.

    Młodzi wykonawcy twierdzili, że poezja jest ciągle żywa.
    - Mimo że wielu autorów dawno odeszło, ich teksty wciąż są aktualne. Młodzież coraz częściej odkrywa je i na nowo interpretuje. Sądzę, że większości osób poezja śpiewana kojarzy się ze spokojną muzyką. Dlatego nasze aranżacje często zaskakują słuchaczy. Do naszej muzyki wprowadzamy elementy rockowe, dzięki temu nabiera ona nowego charakteru – wyjaśnia Arkadiusz Kokeli, członek zespołu Atelier z Goleniowa.
    Atrakcją wieczoru był występ Antoniny Krzysztoń.
    - Z niecierpliwością czekałam na stare przeboje i nie zawiodłam się. Antośka zaśpiewała moje ulubione piosenki. Uważam, że w jej wykonaniu wszystkie utwory są niepowtarzalne. Myślę, że artystka może być przykładem dla początkujących wykonawców – mówi Anna Zarębska z Malborka.

    Autor artykułu: (jotka)

    Nie mogę im nic zaproponować

    November 9th, 2001

    Z Januszem Chałubińskim, kierownikiem Powiatowego Urzędu Pracy rozmawia Marcin Kamiński.

    - Co teraz będzie z ludźmi, którzy do końca roku stracą pracę w Słupskiej Fabryce Mebli?

    - Gdybyśmy wiedzieli wcześniej o redukcji miejsc pracy, nie mówię tylko o tych 400 osobach ze Słupskich Fabryk Mebli, to może potrafilibyśmy coś zrobić. Jednak termin powiadamiania nas, czyli 45 dni przed sporządzeniem raportu przez firmy jest zbyt krótki. Nie wiem co powiem ludziom, którzy zjawią się u nas po zasiłki czy pomoc. Nie jestem w stanie im zaproponować żadnych rozwiązań, a tym bardziej nie mogę im niczego zagwarantować.

    To Bydgoska Fabryka Mebli miała zagwarantować słupskiemu zakładowi, że przez 8 lat nie dokonają żadnych znaczących zmian. Tymczasem już po pół roku wyrzucają 400 osób na bruk. To jest koszmar. Nikt chyba nie zdaje sobie sprawy, że te zwolnienia pociągną za sobą dodatkowe, ogromne nakłady kosztów. Pracownikom trzeba będzie wypłacić ogromne odszkodowania. Myślę, że była to przemyślana decyzja właściciela fabryk. Taki nieciekawy prezent pod choinkę.

    - Jak w takim razie przedstawia się sytuacja naszego Urzędu Pracy skoro brakuje środków na zagwarantowanie pomocy tym ludziom?

    - Nie jesteśmy w stanie płacić za młodocianych pracowników. Zalegamy ZUS-owi za składki zdrowotne dla bezrobotnych ponad 2,6 mln zł. Mamy zaległości wobec osób tworzących nowe miejsca pracy, zalegamy również za prace interwencyjne. Odłożyliśmy także w czasie zapłatę dla dwóch kontrahentów, którzy skredytowali szkolenia dla bezrobotnych.

    - Czyli macie zadłużenia?

    - Tak. W ten rok weszliśmy z zadłużeniem na prawie 3 mln. zł. Są to zobowiązania z tytułu funduszów pracy i przeciwdziałania bezrobociu. Tyle zalega nam Krajowy Urząd Pracy. Dzięki wszystkim decyzjom budżetowym jakie miały miejsce dzieje się tak a nie inaczej. Wynika z tego, że Powiatowy Urząd Pracy powinien tylko i wyłącznie obserwować i tak rosnące bezrobocie i nic nie robić. Bycie dla samego bycia.

    - Skąd się wzięły takie braki?

    - Olbrzymie zadłużenia pochodzą nie tylko z tych wymienionych przyczyn. Pochodzą również z aktywnych form łagodzenia bezrobocia, z tytułu umowy Powiatowego Urzędu Pracy z której wynika, że musimy zagwarantować miejsca pracy. A jak widać nie jesteśmy w stanie. W przyszłym roku otrzymamy z Krajowego Urzędu Pracy na składki ubezpieczeniowe dla bezrobotnych 2,65 mln. zł. Z naszych wyliczeń wynika, że będzie nam potrzeba aż 6,5 mln. I już jest kolejny brak. Przez to będą tarcia związane z przepływem środków pieniężnych. Ale o tym przeciętny bezrobotny nie wie. On oczekuje pomocy.

    Niestety pieniądze jakie otrzymałem dla urzędu wystarczą tylko na opłacenia pracowników. Nie będą poczynione w przyszłym roku żadne inwestycje. Nie powinienem także jeździć w interesach służbowym autem. Skala tego problemu jak widać jest ogromna.

    - Ile wynosi w takim razie bezrobocie w naszym regionie?

    - Bezrobocie od początku roku wciąż rośnie. W powiecie ziemskim osiągnęło 32 proc., w grodzkim 19 proc. a około 90 procent gmin w naszym regionie zbliża się do granicy 40 procent bezrobocia. Jak do tej pory nic się nie zmieniło. Podczas niedawnych wyborów wszyscy wycierali sobie buzie bezrobociem i aktywizacją absolwentów. Nie mamy środków aby realizować założenia z ustawy o zatrudnieniu i przeciwdziałaniu bezrobociu.

    Na wysokości zadania stanęło jedynie Starostwo Powiatowe i dało nam w tym roku na ten cel z własnych środków 200 tys. zł. Mimo wszystko jest to wciąż za mało. Źle dzieje się także wśród osób, które zaciągnęły kredyty na stworzenie dodatkowych miejsc pracy. Z 250 udzielonych pożyczek aż 40 znajduje się w sądzie i u komornika. Jak sami ludzie mówią nie trafili w rynek potrzeb pracy i usług. Nie jest dobrze.

    - Dziękuję za rozmowę.

    Autor artykułu: klotz

    Gminna siła wiatru

    November 9th, 2001

    Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planami, w przyszłym roku w powiecie słupskim stanie kilkaset elektrowni wiatrowych wartości setek milionów dolarów. Inwestorami są głównie firmy niemieckie.

    Większość terenów, na których staną wiatraki znajduje się w rękach prywatnych. Ich właściciele liczą na spore profity z tytułu dzierżawy ziemi, na której staną wiatrowe kolosy. Na znaczne dochody liczą także gminy, bowiem nowelizacja ustawy podatkowej nakłada na właścicieli budowli związanych z wytwarzaniem energii konieczność płacenia dwu procentowego podatku od ich wartości.

    Jak wskazują wstępne umowy, najwięcej elektrowni wiatrowych stanie w gminie Ustka.
    - Wartość stu wiatraków, które stawiać będą firmy z Danii i Niemiec, wynosi niemal 200 mln dolarów – mówi wójt Tomasz Wszółkowski. – Z właścicielami gruntów, na których powstaną farmy wiatrowe, firmy podpisały bardzo korzystne umowy. Inwestorzy obiecali także pomoc w realizacji gminnych inwestycji.

    Kolejne wiatrownie staną w gminach Słupsk, Kobylnica i Dębnica Kaszubska.

    Autor artykułu: ALA

    Demolka w pubie

    November 9th, 2001

    SŁUPSK. Policja zna już personalia czterech osób, które w środę wieczorem wtargnęły do jednego z pubów w centrum Słupska. O zajściu informowaliśmy we wczorajszym “Dzienniku”.

    Zamaskowani kominiarkami mężczyźni kijami bejsbolowymi zniszczyli wyposażenie lokalu. – Między innymi stłukli akwarium z rybkami, pobili elementy oświetlenia i zniszczyli ladę barową – informuje asp. sztabowy Emilia Adamiec, rzecznik prasowy słupskiej policji.

    - Wiążemy tę sprawę z toczącym się przed sądem okręgowym procesem, w którym właściciel pubu jest jednym ze współoskarżonych o zabójstwo. Rzecznik zapewnia, że personalia sprawców są znane policji, a ich ujęcie to tylko kwestia czasu. Obsługa pubu ocenia straty spowodowane zniszczeniami na 15 tys zł. Dochodzi do tego utrata zysków spodziewanych, ponieważ po zajściu lokal był nieczynny.

    - To efekt konfliktów pomiędzy miejscowymi grupami przestępczymi – wyjaśnia Emilia Adamiec. – Sprawa ciągnie się już kilka lat, a jednym z jej efektów było m.in. zabójstwo młodego człowieka pod jednym z pubów w listopadzie ubiegłego roku.

    Autor artykułu: MS

    Zaduszkowy jazz

    November 8th, 2001

    Już po raz szósty we wnętrzu zabytkowej Galerii Refektarz przygotowano Zaduszki Jazzowe.

    Co roku, w ramach tego koncertu przed publicznością prezentują się znakomici polscy jazzmani. W tym roku wystąpiło pięciu znanych muzyków. Na saksofonie zagrał Maciej Sikała oraz Piotr Baron. Pierwszy z muzyków od lat znajduje się w czołówce ankiety Jazz Forum, do tej pory nagrał ponad dwadzieścia płyt. Piotr Baron, który przyjechał aż z Wrocławia jest nie tylko saksofonistą, ale też pedagogiem i autorem podręcznika do gry na tym intrumencie. Na fortepianie grał Sławomir Jaskułke.

    Muzyk ten współpracował ze Zbigniewiem Namysłowskim, a w tym roku wystąpił podczas Gdynia Summer Jazz Festival. Na perkusji zaprezentował swoje umiejętności członek Trio Maćka Sikały – Tomasz Sowiński, natomiast Piotr Lemańczyk po raz pierwszy w Kartuzach zagrał na kontrabasie (do tej pory znaliśmy go jako muzyka grającego na gitarze basowej). Muzycy przygotowali bogaty repertuar.

    Przeważały utwory Johna Coltraine’a i kompozycje pochodzące z płyty zatytułowanej “Odnaleziona owieczka”. Płytę tę można było zakupić w cenie 30 zł bezpośrednio po niemal dwugodzinnym koncercie.
    - Myślę, że wyrażę odczucia wszystkich tu zebranych mówiąc, że był to dobry jazz w bardzo dobrym wykonaniu. Jeszcze raz dziękuję za ten wspaniały koncert – powiedziała na zakończenie starosta, Janina Kwiecień.

    Organizatorem koncertu byli Zarząd Gminy Kartuzy i Galeria Refektarz.

    Autor artykułu: (KZ)

    Pięć działek za synagogę

    November 8th, 2001

    Gmina Kartuzy przekaże Gminie Żydowskiej Wyznaniowej pięć działek o łącznej powierzchni 1742 m kw. przy ul. Majkowskiego Kartuzach w zamian za działkę po byłej synagodze w centrum miasta. Decyzja ta była długo dyskutowana przez radnych gminy.

    Ponieważ w 1997 roku w życie weszła ustawa o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich Rzeczpospolitej Polskiej, Gmina Wyznaniowa Żydowska zwróciła się do kartuskich władz o zwrot swojego mienia. Sprawa trafiła do Komisji Majątkowej w Warszawie. Ta zaakceptowała roszczenie gminy żydowskiej.

    Trwały rozmowy między samorządowcami a przedstawicielami gminy żydowskiej. Rozmówcy doszli do wstępnego porozumienia.
    Gmina Kartuzy miała do wyboru – oddać około 250 tys. zł albo oddać w zamian działki.
    Aby sprawę zakończyć, włodarze Kartuz zaproponowali gminie żydowskiej wyznaniowej pięć działek przy ul. Majkowskiego, tuż za parkingiem.
    Wśród radnych wywiązała się także dyskusja na temat roli samorządu wojewódzkiego w zaistniałej sytuacji. W aktach sprawy znajduje się pismo wojewody gdańskiego, z którego wynika, że w latach 1993/94 zwracał się do gminy o odstąpienie od sprzedaży działki, gdyż może się stać ona przedmiotem regulacji.

    - Proszę poszukać w urzędowych dokumentach, czy dotarło do gminy pismo od wojewody – apelował Grzegorz Gołuński, ówczesny wiceburmistrz Kartuz. – Wojewoda zaakceptował komunalizację, nie zakwestionował też naszej uchwały o przeznaczeniu działki do sprzedaży. Powinien wziąć część ciężaru roszczeniowego na siebie.

    Jak wyjaśnił Andrzej Bielewicz, wspomnianym pismem posługuje się tylko wojewoda. W księdze korespondencji Urzędu Gminy nie ma adnotacji o wpływie takiego pisma od wojewody, a ten nie dysponuje potwierdzeniem, że pismo do Kartuz wysłał.

    - Ale bez względu na to, czy pismo było, czy nie, to gmina Kartuzy musi uregulować sprawy z gminą żydowską wyznaniową, bo nie jesteśmy w stanie w sposób uczciwy udowodnić, że 1 września 1939 roku w tym miejscu nie było synagogi – przekonywał radnych Andrzej Bielewicz.
    Radny Gołuński zwrócił uwagę, że uchwała o przekazaniu działek dla Gminy Wyznaniowej Żydowskiej narusza prawa właścicieli sąsiednich nieruchomości.

    - Dlatego w chwili podpisywania ugody przez Komisją Majątkową w Warszawie będę wnioskował, by na działce, będącej drogą, ustanowić służebność na rzecz gminy Kartuzy – zapowiedział Andrzej Bielewicz.
    Najbliższe spotkanie stron przed Komisją Majątkową w Warszawie odbędzie się 19 listopada.

    Autor artykułu: (J.S.)

    Kary za brak numerków

    November 8th, 2001

    Malborska Straż Miejska kończy akcję ,Posesja”. Przez ponad trzy miesiące funkcjonariusze sprawdzali, czy na wszystkich domach umieszczone są numery. Według prawa właściciel obiektu, ma obowiązek zawiesić numer oraz go podświetlić. Jeżeli nie zastosuje się do tego przepisu, popełnia wykroczenie.
    - Gdy rozpoczęliśmy akcję, na około 30-40 proc. budynków w mieście nie było oznakowania. Obecnie tylko na niektórych domach nie ma jeszcze numerów, jednak wkrótce zostaną one uzupełnione – wyjaśnia Tomasz Lewandowski, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Malborku.

    Strażnicy twierdzą, iż akcja ta była potrzebna, bowiem wielokrotnie karetka pogotowia czy policja nie mogły trafić pod wskazany adres lub długo błądziły, ponieważ brakowało oznaczeń na budynkach.
    - W przypadku zagrożenia życia liczy się czas. Nie można jeździć wzdłuż ulicy i liczyć domy – mówi T. Lewandowski.

    Autor artykułu: (Niki)

    Drewno na zimę

    November 7th, 2001

    Przekazanie nieodpłatnie lub za niewielkie pieniądze najuboższym rodzinom części drewna opałowego posiadanego przed nadleśnictwa, proponuje wojewoda pomorski.

    - Tragiczna sytuacja materialna wielu rodzin nie pozwala im na zakup drewna, tymczasem zbliża się zima. Dlatego wojewoda zwrócił się z prośbą do dyrektorów Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku i Szczecinku z prośbą o przekazanie drewna opałowego najbardziej potrzebującym – mówi Michał Owczarczak, rzecznik wojewody pomorskiego.

    - Idea może słuszna, ale czy możliwa? – zastanawia się Jerzy Wicik, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku. – W nadleśnictwach przecież także obowiązuje ekonomia. Określoną część zysku mogą przekazać w formie darowizny. Kwoty są jednak niewielkie. Gdy zostaną zamienione na drewno, nie przyniosą większego pożytku. Tymczasem od lat istnieje w nadleśnictwach możliwość kupienia drewna po bardzo niskich cenach. Pod warunkiem jednak, że kupujący na zlecenie pracowników sam je w lesie pozyska.

    - W zeszłym roku, w ramach tak zwanego samowyrobu, sprzedaliśmy niemal 6 tysięcy metrów sześciennych drewna opałowego – mówi Mieczysława Halicka, zastępca nadleśniczego Leśny dwór. – Metr najtańszego kosztował nieco ponad 4 zł. Jak pokazują doświadczenia minionych lat, okoliczni mieszkańcy chętnie korzystają z takiej możliwości.

    Autor artykułu: ALA