Archive for May, 2000

Wyskakują z toreb w oliwskim zoo

Monday, May 29th, 2000

W oliwskim zoo przyszły na świat jedne z najmilszych kangurów – wallabia Bennetta. Zaraz po urodzeniu miały zaledwie kilka centymetrów długości. Obecnie już wyglądają z toreb na brzuchach swych mam.
Na wiosnę kangury te nie mogły się pokazywać zwiedzającym. Ich teren zabaw zajęty był bowiem na plac budowy nowoczesnej małpiarni.
Młode kangury wallabia w oliwskim zoo opuszczają torby na brzuchach swych mam, gdy czują się spokojne. W razie zagrożenia, wracają do swej kryjówki i wystawiają łebki.
- Kangurzyce, które doczekały się potomstwa, są bardziej bojaźliwe niż inni członkowie stada – powiedział Piotr Dziki, asystent w Dziale Hodowlanym oliwskiego zoo. Niechętnie zbliżają się do ogrodzenia. Zachowując się cichutko, można jednak doczekać chwili, gdy kangurzyca z dzieckiem na brzuch podejdzie dość blisko.
Jeszcze nie wiadomo, jakiej płci są młode wallabia – mówi Michał Targowski, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego Wybrzeża w Gdańsku Oliwie. – Jeżeli okaże się, że wśród małych jest samica, pojedzie ona do zoo w Warszawie. Oliwskie zoo dłużne jest warszawiakom dwie samice tych stworzeń – za kangurzycę rudą, która przyjechała do Gdańska pod koniec ubiegłego roku. Też już doczekała się potomstwa.
Kangury Bennetta w warunkach naturalnych potrafią wspinać się na drzewa. Żyją m.in. na Tasamanii. Osiągają około 1,2 metra długości ciała i metr ogona.

Autor artykułu: (K.N.)

Walczyli o życie trzymając się stępk

Monday, May 29th, 2000

Przez godzinę 11 żeglarzy z repliki łodzi wikingów ,Jomsborg” walczyło o życie, trzymając się dna odwróconej jednostki. Przewróciła się po uderzeniu szkwału, podczas pierwszej podróży z Chałup na wyspę Wolin.
- Do katastrofy doszło w sobotę, około godz 16.20 – powiedział ,Dziennikowi” Aleksander Celarek, kapitan jednostki. Żeglarze nie zdążyli wezwać pomocy.
- Rozbitków zauważył kapitan innego jachtu, który również ucierpiał z powodu wichru. Zaalarmował stację Witowo Radio – dowiedzieliśmy się od Krzysztofa Walaska, inspektora operacyjnego Morskiego Ratowniczego Centrum Koordynacyjnego PRO w Gdyni.
Na pomoc wyruszył z Kołobrzegu statek PRO oraz śmigłowiec Marynarki Wojennej. Wcześniej rozbitków ocaliła załoga kutra ,CHY-3″ i dowiozła do miejscowości Chłopy. Na dno poszły dokumenty i rzeczy osobiste załogi ,Jomsborga”. Wczoraj po południu łódź została przyholowana przez statek PRO ,Zefir” do portu w Darłowie.
Kazimierz Netka

Autor artykułu: Kazimierz Netka

Unia Leszno – Lotos Wybrzeże 47:43Zadecydowała końcówka

Monday, May 29th, 2000

Niezwykle wyrównany mecz oglądali w Lesznie sympatycy żużla. W spotkaniu ekstraligi miejscowa Unia pokonała gdański Lotos Wybrzeże 47:43. Tydzień wcześniej w Gdańsku gospodarze wygrali tylko 45:44.
W tym spotkaniu żadna z drużyn nie uzyskała większej przewagi niż 4-punktowa. Praktycznie za każdym razem to jednak gdańszczanie zmuszeni byli odrabiać straty.

Autor artykułu: m

Zbigniew Preisner w Gdańsku Oliwie

Friday, May 12th, 2000

Gdańsk stał się wczoraj trzecim polskim miastem, po Warszawie i Słupsku, w którym zostało wykonane ,Requiem dla mojego przyjaciela” Zbigniewa Preisnera.
Wykonawcami byli artyści, z którymi Preisner współpracuje od pierwszego wykonania ,Requiem”, oraz ci, którzy wystąpili w czerwcu minionego roku w Słupsku. Grała słupska Państwowa Orkiestra Kameralna, prowadzona przez Bohdana Jarmołowicza, wśród śpiewaków wystąpił m.in. Piotr Kusiewicz, wśród instrumentalistów – Leszek Możdżer.
Koncert rozpoczął się po zmroku – po godz. 22, gdyż tego zażyczył sobie kompozytor. Oliwska katedra wypełniła się publicznością, która – nie zważając na opinie części krytyków, wytykających kompozycji Preisnera łatwość muzycznych chwytów – przyjęła gdańskie wykonanie ,Requiem” owacyjnie.
,Requiem dla mojego przyjaciela” zostało skomponowane po śmierci Krzysztofa Kieślowskiego, reżysera, do którego większości filmów muzykę ułożył Zbigniew Preisner. Wielkim sukcesem Preisnera było londyńskie wykonanie tej kompozycji. Płyt z nagraniem ,Requiem” już po dwóch miesiącach od jej wydania sprzedano 100 tysięcy egzemplarzy.

Autor artykułu: sza

Gdynia. Porzucony statek

Friday, May 12th, 2000

Statek ,Pol Daisy” (własnodś holenderskiej firmy Vroon B.W.) od půłtora roku cumuje bezczynnie w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni. Holendrzy odmawiajI odebrania tej jednostki, do niedawna eksploatowanej przez spůłkÍ POL-Asia (Grupa Polskich Linii Oceanicznych).
Na wniosek firmy POL-Asia, 17 lutego ubiegłego roku zlecono podniesienie statku na doku gdyŮskiej stoczni, aby dokonaś przeglIdu podwodnej czÍdci jego kadłuba. OglÍdziny statku, ktůry wczedniej wszedł na mieliznÍ w pobliNu Wielkiej Brytani, potwierdziły, Ne jego dno wymaga remontu, twierdzi Zenon Drucis, prezes POL-Asii.
Holendrzy zakwestionowali jednak decyzjÍ spůłki, dotyczIcI przeprowadzenia remontu ,Pol Daisy”. Statek utknIł w stoczni.
Jak dowiedział siÍ ,Dziennik”, na poczItku grudnia ubiegłego roku PLO pozostawiło statek do dyspozycji Holendrůw. Powodem było nieformalne zerwanie umowy (z 1998 roku) gdyŮskiego armatora z Vroon B.W. o odkupieniu piÍciu statkůw i spłaceniu ich w ciIgu piÍciu lat. Holendrzy nie interesujI siÍ ,Pol Daisy”, uwaNajIc, iN termin obowiIzywania umowy z PLO jeszcze nie minIł.
- Vroon B.W. nie zgodził siÍ na remont statku, co uniemoNliwiło jego eksploatacjÍ – můwi Maciej Liszko, były dyrektor ds. eksploatacji PLO.
Niebawem jednostka pozostanie bez zabezpieczenia, bo gdyŮskiej spůłki nie staś na opłacanie dozoru, a do SIdu Rejonowego w Gdyni wpłynIł wniosek o jej upadłodś. Rodnie teN zadłuNenie za cumowanie statku w stoczni.

Autor artykułu: sr

Gdańsk. Najmłodszy maturzysta

Friday, May 12th, 2000

WYBITNY
Trzynastoletni Adrian Kosowski jest absolwentem III Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku. Maturę zdawał jedynie z języka polskiego. Jako finalista Ogólnopolskiej Olimpiady Matematycznej, z egzaminu z wybranego przedmiotu został zwolniony.
Naukę rozpoczął podobnie jak inne dzieci w wieku 7 lat, z tą tylko różnicą, że trafił od razu do czwartej klasy.
- Kiedy syn rozpoczynał edukację, zdawaliśmy sobie sprawę z odpowiedzialności jaka na nas spoczywa – mówi Krzysztof Kosowski, ojciec chłopca. – Już jako roczne dziecko zaczął składać literki, bardzo szybko zaczął czytać. Nigdy nie musieliśmy go zmuszać do nauki.
- To pierwszy tak młody uczeń w naszej szkole – mówi Bożena Ordak, dyrektor LO nr 3. – Ponieważ jest wyjątkowo zdolny stwierdziliśmy, że będzie uczył się w indywidualnym toku.
- Nie wiem, jak napisałem maturę z języka polskiego. Nawet nie próbuję wyrokować, choć pewniej czuję się w przedmiotach ścisłych – stwierdza Adrian.

Autor artykułu: Marta Legieć-Wątły