Archive for June, 2000

Sopot. Balowały dwie ulice

Monday, June 26th, 2000

Kilkuset sopocian i turystów bawiło się w sobotę na obchodzącej jubileusz ulicy Obrońców Westerplatte. Nieco mniej odwiedziło świętującą ulicę Jana Kasprowicza.

Mieszkańcy jednej i drugiej uzurpują sobie prawo do obchodów tego samego dnia.
Największą atrakcją piątej już imprezy na ul. Obr. Westerplatte była wystawa ,Rodowody – portrety”. Z pomocą mieszkańców udało się pokazać zdjęcia ich sławnych dziadków i prababć – artystów. (more…)

Dni Morza 2000 w Trójmieście

Monday, June 26th, 2000

Od soboty w Trójmieście trwają obchody Dni Morza 2000. Uroczystości zakończą się jutro, widowiskiem Opowieści z morza wzięte.

Tegoroczne święto morza rozpoczęło się tradycyjnie 24 czerwca. Nie lada ucztę muzyczną mieli fani Edyty Górniak i zespołu ,Just 5″. Piosenkarka wystąpiła w sobotę na gdańskim Długim Targu, a ulubieńcy nastolatek następnego dnia na scenie pod Zieloną Bramą.

Wczoraj odbyła się prezentacja i degustacja specjałów kuchni krajów nadbałtyckich przy gdańskim Zielonym Moście. Przy Długim Pobrzeżu nad Motławą można było zwiedzać okręty Marynarki Wojennej i patrolowce Straży Granicznej. W Gdańsku Brzeźnie można było obejrzeć pokazy ratownictwa morskiego z udziałem śmigłowców Marynarki Wojennej i działań plutonu specjalnego Morskiego Oddziału Straży Granicznej.
W ramach obchodów Dni Morza trwają III Bałtyckie Targi Militarne.

Autor artykułu: (azja)

Strong Man

Monday, June 26th, 2000

W sobotę na sopockim molo odbyły się zawody Strong Man Cekol Grand Prix Polski. Była to pierwsza tego typu impreza w naszym kraju.

Celem naszej ekipy było zajęcie jednego z pierwszych trzech miejsc. Jak się okazało plany udało się zrealizować, choć niewiele brakowało, a zawody zakończyłyby się absolutnym sukcesem naszych siłaczy.

Pierwszą konkurencją był spacer farmera. Jako pierwszy z faworytów wystartował Magnuss Samuelson i od razu postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Polacy spisali się nieźle, ale musieli uznać wyższość Szweda. Pokonał go jedynie Fin Janne Virtanen. Skandynawowie zamienili się miejscami w przeciąganiu TIR-a. Podobnie jak i w pierwszej konkurencji trzecie miejsce zajął tu Pudzianowski, a czwarty był Jarosław Dymek.

Trzecim zadaniem Strong Manów było wrzucenie sześciu 100-kg worków na podest. Ponownie wygrał Virtanen, który wyprzedził Samuelssona, Pudzianowskiego i Jarka Dymka. Tak też wyglądała klasyfikacja generalna na półmetku zawodów. Wtedy było już wiadomo, że triumfatorem GP Polski może być tylko któryś z tych siłaczy.

Piętnastominutowa przerwa, podczas której liczna publiczność miała okazję obejrzeć efektowny pokaz mody, dobrze wpłynęła na naszych zawodników. Już w uchwycie Herkulesa Polacy pokazali klasę. Wygrał Pudzianowski, który jako jedyny utrzymał dwa samochody na pochylniach ponad minutę, drugi był Jarek Dymek, a trzeci jego brat Jacek. Rywale stracili sporo punktów i na czele zrobiło się bardzo ciasno. Co prawda prowadził jeszcze Samuelsson, ale już tylko o punkt wyprzedzał ,Pudziana” i Virtannena. Zgodnie z planem poszło również w zegarze. Pudzianowski wyprzedził Dymka i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Jarosław Dymek miał natomiast olbrzymią szansę na trzecie miejsce.

Niestety, w gumowym koszmarze, w którym nasi siłacze mieli dobić rywale znacznie lepiej spisali się Skandynawowie i oni wygrali pojedynki z Pudzianowskim i Jarkiem Dymkiem.


Klasyfikacja generalna: 1. Magnuss Samuelsson 52 pkt, 2. Mariusz Pudzianowski 51, 3. Janne Virtannen 47, 4. Jarosław Dymek 43, 5. Mark Philippi 31, 6. Svend Karllsen 29, 7. Jacek Dymek 29, 8. Ireneusz Kuraś 19, 9. Glenn Ross 11, 10. Laszlo Fekete 8.

Autor artykułu: (Bed)

Rzyszczewko. Katastrofa bez ofiar

Monday, June 12th, 2000

- Gdy podszedłem, helikopter jeszcze dymił. W maszynie nie było nikogo – opowiada Adam Guszczak z Rzyszczewka. Śmigłowiec M1-2, należący do prywatnego biznesmena z Sęczkowa runął na ziemię w piątek w około godz. 20.

Do katastrofy doszło w okolicach Karwic (powiat sławieński), kilkaście metrów od torów kolejowych. Pasażerowie helikoptera cudem ocaleli.
Feralnego dnia prywatny śmigłowiec leciał równolegle ze zmierzającym do Sławna pociągiem. Za sterem siedział Janusz Ś., właściciel helikoptera. Do katastrofy doszło w trakcie gwałtownego zwrotu. Nagły podmuch wiatru spowodował, że samolot stracił stabilność i spadł na ziemię z wysokości 5 metrów. Trzema kołami dotknął podłoża, a jedno z nich zagłębiło się w ziemię. Wskutek tego śmigłowiec przechylił się na prawą stronę i śmigłem zahaczył o podłoże.

- Nastąpiło rozerwanie samolotu. Płaty śmigła odrzuciło na odległość 40 metrów – mówi nadkom. Lucjan Dankowski, rzecznik prasowy sławieńskiej policji.
Kilkanaście minut po katastrofie na miejsce zdarzenia przybyła straż pożarna i pogotowie. Rozbity śmigłowiec był jednak pusty.

- Poszukiwania pasażerów nie przyniosły żadnego rezultatu. Zabezpieczyliśmy więc teren i przekazaliśmy sprawę policji – powiedział oficer dyżurny straży pożarnej w Sławnie.
Nazajutrz do sławieńskiej komendy zgłosił się właściciel helikoptera. Prowadzącym postępowanie funkcjonariuszom powiedział, że oprócz niego w helikopterze nie było innych osób.

- Pilot twierdzi, że był w szoku. Po ustaniu wibracji wyszedł z samolotu i oddalił się. Tłumaczy, że ocknął się dopiero następnego dnia rano w lesie – dodaje nadkom. Dankowski.
Tymczasem naoczni świadkowie katastrofy, jak i zmierzający pociągiem do Sławna podróżni widzieli, jak ze śmigłowca wybiegały jeszcze dwie inne osoby.
- Zaraz po zderzeniu z ziemią cała trójka pobiegła w stronę lasu. Wśród nich był pilot śmigłowca – powiedział ?Dziennikowi? mieszkaniec Rzyszczewa.

Okoliczności wypadku bada specjalna komisja ds. katastrof lotniczych.
- Janusz Ś. nie miał uprawnień do pilotowania śmigłowców – twierdzi nadkom. Dankowski. – Kupiony z demobilu helikopter nie przeszedł wymaganych prawem badań technicznych, a pilot nie zgłosił lotu służbom powietrznym.
Wczoraj nie udało nam się skontaktować z właścicielem helikoptera.

Autor artykułu: Izabela Heksel

Gdańsk. Rekord Guinnessa prawdopodobnie zostanie pobity

Monday, June 12th, 2000

Wspólnie udało nam się pobić wszystkie rekordy – wczoraj na Długim Targu zebrało się, według wstępnych obliczeń, blisko 25 tysięcy gdańszczan!

Już na godzinę przed wyzwoleniem fotograficznej migawki na Długim Targu zrobiło się tłoczno. Wszyscy ludzie starali się zająć jak najlepsze miejsca. Niektórzy do fotografii przebrali się w historyczne albo futurystyczne stroje. (more…)

Pruszcz Gdański Zdewastowane groby

Monday, June 12th, 2000

Na pruszczańskim cmentarzu przy ul. Wita Stwosza zdewastowano 27 grobów. Poprzewracano lub odwrócono krzyże, rozbito płyty nagrobne. Na niektórych pomnikach czerwoną farbą namalowano satanistyczne znaki.

- To huligański wybryk – twierdzi nadkomisarz Romuald Kulma, komendant powiatowy policji. Uważam, że nie są to typowe symbole satanistów, pentagramy zostały źle narysowane.
Kilka osób widziało grupę skinów, która podczas wieczornego koncertu zespołu Kult, szła ze stadionu w stronę pobliskiego cmentarza.

- Jestem oburzona zbeszczeszczeniem grobów – powiedziała pruszczanka Dorota Wójcik.
Grzegorz Cwaliński

Autor artykułu: (G.A.)

Kłączno. Rodzinny kaszubski zjazd

Monday, June 5th, 2000

Po raz pierwszy trzystu przedstawicieli Szroederów, jednej z najstarszych rodzin kaszubskich bytowszczyzny spotkało się w ostatni weekend w Kłącznie. – Bytowska kultura Szroederami stoi – twierdzi Stanisław, senior rodu.
Do Kłączna zjechali członkowie rodziny z całej Europy. Wielu z nich widziało się po raz pierwszy. W sobotę około 300 osób spotkało się na polowej mszy świętej. W poczet rodziny został przyjęty miejscowy ksiądz, Roman Skwiercz, otrzymał on tytuł honorowego członka rodziny i nazwisko Remus Szroeder.
- To wyjątkowy człowiek, o niezwykle otwartej duszy – uważa Stanisław Szroeder, senior rodu. – Od lat pomaga nam w kultywowaniu rodzinnych tradycji. W parafialnym kościele w Kłącznie, odprawia msze w języku kaszubskim.
Po sobotniej mszy poświęcony został krzyż, który postawiono kilkaset metrów za wsią.
- To symbol rodzinnego spotkania – mówi Ludwik Szroeder. – Za kilkanaście lat, będzie przypominał o nim naszym dzieciom.
Od lat Szroederowie zajmują się propagowaniem kultury – najbardziej znani w regionie to Ludwik, twórca zespołu kaszubskiego Gzube i Jaromir, instruktor teatralny z Parchowa, inicjator słynnych już biesiad teatralnych.
Każdy z członków rodu wyjechał z Kłączna z pamiątkowym kamieniem.
- Kamień symbolizować ma przywiązanie do tej ziemi, która w trudnych czasach karmiła naszych przodków – mówi Stanisław Szroeder.

Autor artykułu: (isz)

Malbork. Oszukiwani klienci

Monday, June 5th, 2000

- Niemożliwe jest zwiedzanie Muzeum Zamkowego w Malborku za cenę 9 zł i 90 groszy. Firma, która proponuje to klientom jest prawdopodobnie oszustem – ostrzega Mariusz Mierzwiński, dyrektor muzeum.
Na ulotki z taką propozycją firmy Műller Reisen można natknąć się, m.in. na trójmiejskich ulicach. Na zaproszeniu widnieje cena 9,90 zł za wycieczkę do Malborka. Oprócz zwiedzania zamku oferowany jest również udział w prezentacji nowoczesnych towarów i obiad. Ulotka informuje również, że oferta jest ważna dla osób powyżej 21 roku życia, a płatności należy dokonać u kierowcy.
Osoby, które wykupią wycieczkę w tak promocyjnej cenie, rozczarowują się przy kasie biletowej malborskiego muzeum.
- Zgłaszający się do kasy z odcinkami zaproszenia opiewającymi na kwotę 9,90 zł to najczęściej ludzie starsi. Nie możemy uznać tych zaproszeń, nic nie wiemy o promocyjnych cenach biletów. Za wstęp do muzeum trzeba zapłacić 18 zł, a korzystając ze zniżki – 10 zł – mówi Renata Murawska, kierownik Działu Obsługi Ruchu Turystycznego Muzeum Zamkowego w Malborku. – Wypytałam tych ludzi, jak odbywa się taka wycieczka. Okazało się, że do Malborka przyjeżdżają autobusem, który zabiera ich z jednego z proponowanych przystanków, zostawia w Malborku i jedzie po następną grupę. Osoby te są poinformowane, że mają opłacone wejście do zamku. Kiedy dowiadują się, że to nieprawda, część kupuje bilet, zaś reszta rezygnuje – opowiada R. Murawska.

Autor artykułu: (A.Ś., jeż)

Bałtyk. Stan sanitarny pomorskich kIpielisk

Monday, June 5th, 2000

<b>Poprawia się stan sanitarny wód Bałtyku. W Pomorskiem można już urządzać kąpieliska w ponad 40 miejscowościach – tak wynika z Komunikatu nr 2 Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Gdańsku. </b>

Od Ustki na zachodzie, po Hel na wschodzie inspektor nie znalazł przeszkód w urządzaniu kąpielisk. Podobnie jest nad Zatoką Pucką, wzdłuż Półwyspu Helskiego, a także w Pucku i Rewie.

Rozmaicie przestawia się sytuacja w Trójmieście. Kąpiel została zabroniona przy odcinkach plaż po 700 metrów po obydwu stronach od ujścia rzeczki Kaczej w Gdyni, po 50 m z obydwu stron od ujść Potoku Jelitkowskiego i kolektora Kołobrzeska w Gdańsku.
- W Sopocie bezpiecznie wchodzić można do morza ,na odcinkach udostępnionych do kąpieli przez władze miasta" – informuje dr med Barbara Otto, wojewódzki inspektor sanitarny w Gdańsku.

W Mikoszewie kąpiel w morzu jest zabroniona od ujścia Przekopu Wisły w kierunku wschodnim (około 2200 metrów). Dozwolona jest zaś na odcinku 200 metrów od granicy z letniskiem Jantar, na zachód.

Zabronione jest urządzanie kąpielisk w miejscowościach: Swarzewo, Gnieżdżewo, Rzucewo, Osłonino, Mechelinki i w Gdańsku Świbnie.

- Nad Zalewem Wiślanym kąpiel dozwolona jest w Tolkmicku i Kadynach – dowiedzieliśmy się od Teresy Zakrzewskiej, kierownika Działu Higieny Komunalnej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Elblągu.

W rejonach, gdzie kąpiel w morzu jest zabroniona, można korzystać z fragmentów plaż nie zalewanych falami. Przy dojściach do takich miejsc i na plażach, organizatorzy wypoczynku powinni postawić tablice z napisami: ,Kąpiel wzbroniona ze względów sanitarno-zdrowotnych".

PWIS zastrzega sobie prawo cofnięcia pozwolenia na urządzenie kąpieliska, jeżeli pogorszy się stan sanitarny wody morskiej.

Autor artykułu: (K.N.)