Nie mogę im nic zaproponować


Z Januszem Chałubińskim, kierownikiem Powiatowego Urzędu Pracy rozmawia Marcin Kamiński.

- Co teraz będzie z ludźmi, którzy do końca roku stracą pracę w Słupskiej Fabryce Mebli?

- Gdybyśmy wiedzieli wcześniej o redukcji miejsc pracy, nie mówię tylko o tych 400 osobach ze Słupskich Fabryk Mebli, to może potrafilibyśmy coś zrobić. Jednak termin powiadamiania nas, czyli 45 dni przed sporządzeniem raportu przez firmy jest zbyt krótki. Nie wiem co powiem ludziom, którzy zjawią się u nas po zasiłki czy pomoc. Nie jestem w stanie im zaproponować żadnych rozwiązań, a tym bardziej nie mogę im niczego zagwarantować.

To Bydgoska Fabryka Mebli miała zagwarantować słupskiemu zakładowi, że przez 8 lat nie dokonają żadnych znaczących zmian. Tymczasem już po pół roku wyrzucają 400 osób na bruk. To jest koszmar. Nikt chyba nie zdaje sobie sprawy, że te zwolnienia pociągną za sobą dodatkowe, ogromne nakłady kosztów. Pracownikom trzeba będzie wypłacić ogromne odszkodowania. Myślę, że była to przemyślana decyzja właściciela fabryk. Taki nieciekawy prezent pod choinkę.

- Jak w takim razie przedstawia się sytuacja naszego Urzędu Pracy skoro brakuje środków na zagwarantowanie pomocy tym ludziom?

- Nie jesteśmy w stanie płacić za młodocianych pracowników. Zalegamy ZUS-owi za składki zdrowotne dla bezrobotnych ponad 2,6 mln zł. Mamy zaległości wobec osób tworzących nowe miejsca pracy, zalegamy również za prace interwencyjne. Odłożyliśmy także w czasie zapłatę dla dwóch kontrahentów, którzy skredytowali szkolenia dla bezrobotnych.

- Czyli macie zadłużenia?

- Tak. W ten rok weszliśmy z zadłużeniem na prawie 3 mln. zł. Są to zobowiązania z tytułu funduszów pracy i przeciwdziałania bezrobociu. Tyle zalega nam Krajowy Urząd Pracy. Dzięki wszystkim decyzjom budżetowym jakie miały miejsce dzieje się tak a nie inaczej. Wynika z tego, że Powiatowy Urząd Pracy powinien tylko i wyłącznie obserwować i tak rosnące bezrobocie i nic nie robić. Bycie dla samego bycia.

- Skąd się wzięły takie braki?

- Olbrzymie zadłużenia pochodzą nie tylko z tych wymienionych przyczyn. Pochodzą również z aktywnych form łagodzenia bezrobocia, z tytułu umowy Powiatowego Urzędu Pracy z której wynika, że musimy zagwarantować miejsca pracy. A jak widać nie jesteśmy w stanie. W przyszłym roku otrzymamy z Krajowego Urzędu Pracy na składki ubezpieczeniowe dla bezrobotnych 2,65 mln. zł. Z naszych wyliczeń wynika, że będzie nam potrzeba aż 6,5 mln. I już jest kolejny brak. Przez to będą tarcia związane z przepływem środków pieniężnych. Ale o tym przeciętny bezrobotny nie wie. On oczekuje pomocy.

Niestety pieniądze jakie otrzymałem dla urzędu wystarczą tylko na opłacenia pracowników. Nie będą poczynione w przyszłym roku żadne inwestycje. Nie powinienem także jeździć w interesach służbowym autem. Skala tego problemu jak widać jest ogromna.

- Ile wynosi w takim razie bezrobocie w naszym regionie?

- Bezrobocie od początku roku wciąż rośnie. W powiecie ziemskim osiągnęło 32 proc., w grodzkim 19 proc. a około 90 procent gmin w naszym regionie zbliża się do granicy 40 procent bezrobocia. Jak do tej pory nic się nie zmieniło. Podczas niedawnych wyborów wszyscy wycierali sobie buzie bezrobociem i aktywizacją absolwentów. Nie mamy środków aby realizować założenia z ustawy o zatrudnieniu i przeciwdziałaniu bezrobociu.

Na wysokości zadania stanęło jedynie Starostwo Powiatowe i dało nam w tym roku na ten cel z własnych środków 200 tys. zł. Mimo wszystko jest to wciąż za mało. Źle dzieje się także wśród osób, które zaciągnęły kredyty na stworzenie dodatkowych miejsc pracy. Z 250 udzielonych pożyczek aż 40 znajduje się w sądzie i u komornika. Jak sami ludzie mówią nie trafili w rynek potrzeb pracy i usług. Nie jest dobrze.

- Dziękuję za rozmowę.

Autor artykułu: klotz

Comments are closed.