Miłą niespodziankę swoim kibicom sprawili piłkarze Lechii Gdańsk, którzy w sobotę pokonali na własnym stadionie GKS Bełchatów 2:0 (1:0).
Piłkarze Lechii mogą mówić o dużym szczęściu. ich przeciwnicy stworzyli sobie sporo dogodnych sytuacji do strzelenia bramek, ale grali niesłychanie nieskutecznie. Poza tym kto wie jak potoczyłby się mecz, gdyby w 2 min spotkania Dariusz Patalan zdobył bramkę. Wychowanek gdańskiej Polonii miał ku temu wyśmienitą okazję. Znalazł się sam przed Krzysztofem Pilarzem, ale bramkarz Lechii wybił piłkę na rzut rożny.
Pierwszy gol padł w 18 min. Nie zdobyli go jednak groźniejsi na początku meczu bełchatowianie, tylko lechiści. Pięknym strzałem z rzutu wolnego z 18 m popisał się Dariusz Preis. W 35 min mogło być 2:0 dla gospodarzy, ale zaskakujące uderzenie Marka Zawady trafiło w słupek.
Druga połowa to jeszcze wyraźniejsza przewaga piłkarzy GKS. Podopieczni Jana Złomańczuka atakowali, stwarzali groźne sytuacje, ale wciąż brakowało im szczęścia pod bramką rywali. Na przykład w 63 min po dośrodkowaniu Patalana Grzegorz Wilczok trafił piłką w spojenie słupka z poprzeczką.
Lechia natomiast groźnie kontratakowała. Dwie wyśmienite sytuacje miał Zawada, który był obsługiwany w obu przypadkach podaniami od Adama Szymury. Napastnik Lechii dwukrotnie z bliska trafił jednak w Aleksandra Ptaka.
Zawada zrehabilitował się jednak w 78 min, kiedy to w pięknym stylu minął dwóch obrońców Bełchatowa i wyłożył piłkę niepilnowanemu Dariuszowi Wojciechowskiemu. Dla byłego zawodnika Warty Poznań było to pierwsze trafienie w barwach nowego klubu.
Autor artykułu: Paweł Bednarczyk