W małym warsztaciku stolarskim w Sierakowicach z półek spoglądają groźnie diabelskie głowy.
Są one elementem najstarszego ludowego instrumentu kaszubskiego – diabelskich skrzypiec. Ich wykonawcą jest Zenon Pepliński z Sierakowic.
Pan Zenon jest rodowitym Kaszubą, urodził się i mieszka w Sierakowicach. Jak twierdzi, nigdy nie przypuszczał, że będzie ludowym artystą. Jego pasja rozwinęła się dopiero po odbyciu służby wojskowej. Wówczas zapisał się do Kaszubskiego Zespołu Pieśni i Tańca Sierakowice. Gra w nim na kontrabasie i śpiewa. Pierwsze niewielkie skrzypce pan Zenon robił przez kilkanaście dni. Była to praca na zasadzie prób i błędów. Swoje dzieło pokazał znajomym. Ku jego radości, instrument znalazł nabywcę.
Przez kolejne miesiące powstawały instrumenty różnej wielkości. Były niby do siebie podobne, różniły się jednak głowami. Niekiedy na warsztatowych półkach stało aż trzysta groźnie spoglądających diabełków. – Pierwsze instrumenty robiłem w domu. Było przy tym jednak sporo kurzu i bałaganu, żona zaczęła narzekać. Zorganizowałem więc sobie mały warsztacik w garażu – wspomina Zenon Pepliński. – Zainteresowanie tego typu pamiątką wzrastało, więc i pracy przybyło. Zacząłem też jeździć na jarmarki i prezentacje twórców ludowych. Do mojego stoiska z diabełkami często podchodzili klienci i pytali co to jest. Opowiadałem im o tym instrumencie i krążącą na jego temat przypowiastkę. Otóż jeśli panna pocałuje takiego diabła w noc świętojańską, na pewno do końca roku wyjdzie za mąż.
Po kilku latach pan Zenon zainteresował się również rzeźbą. Pierwszą jaką wykonał była figurka Matki Boskiej, a potem kaszubskiego wędrowca. W zgłębianiu tajników tej sztuki pomagał mu kolega – twórca ludowy z Ukrainy. Dzisiaj Zenon Pepliński rzeźbi kaszubskich gburów, drwali, rybaków, czy żniwiarzy. Największą rzeźbą, którą udało mu się wykonać był rybak, mierzył 120 cm. Ostatnio próbuje również wykonywać meble w stylu kaszubskim, głównie stoliki i stoły.
Autor artykułu: (dak)