Archive for June, 2001

Widzew, Arka czy ktoś jeszcze?

Saturday, June 30th, 2001

Powoli krystalizuje się sytuacja transferowa Sebastiana Mili. Wiadomo już, że z zakupu piłkarza Lechii Gdańsk zrezygnowała warszawska Legia. Właściwie to na dziś na placu boju pozostały dwa kluby – Widzew Łódź i Arka Gdynia.

- Jestem w kontakcie z trenerem Bogusławem Kaczmarkiem i chciałbym grać w Widzewie – usłyszeliśmy od zawodnika. – Nie wiem tylko, czy łódzcy działacze będą potrafili dojść do porozumienia z szefami Lechii. Liczę na to, gdyż wolałbym występować w ekstraklasie. Jeżeli by się to nie udało, wówczas trafię pewnie do klubu drugoligowego. W takiej sytuacji najbardziej odpowiadałaby mi gra w Arce Gdynia, gdyż nie za bardzo chciałbym ruszać się z Trójmiasta.

Mila ma jeszcze propozycje z dwóch innych klubów drugoligowych – Orlenu Płock i ŁKS Łódź. Być może na horyzoncie pojawi się jeszcze jakiś klub z ekstraklasy. Decydujący dla jego losów powinien się okazać przyszły tydzień.

Nie wiadomo tylko, kto weźmie za niego pieniądze. Wedle umowy z 31 lipca 2000 między Ośrodkiem Szkolenia Piłkarskiego KS Lechia i SSA Lechia Polonia, ten pierwszy podmiot przekazał drugiemu trzynastu zawodników na zasadzie bezgotówkowego transferu definitywnego. Tyle że obwarowane to było dwoma warunkami. Do czasu spisania umowy o finansowaniu OSP przez spółkę, żaden transfer tych zawodników do innego klubu nie mógł się odbyć bez zgody Ośrodka. Tyle, że ostateczny termin spisania owej umowy upływał 30 października 2000, a nic takiego nie nastąpiło. W takim przypadku transfer wszystkich trzynastu graczy do spółki tracił ważność i stawali się oni z powrotem zawodnikami OSP.

Obie strony mają w tym sporze swoje stanowisko, ale wiadomo, że tak naprawdę chodzi o kasę z ewentualnych transferów Mili i Karola Piątka. O pomoc w rozwiązaniu problemu i wskazaniu podmiotu, mającego prawa transferowe do tych graczy, zwrócono się do PZPN. Na razie odpowiedź władz naszego futbolu nie jest jeszcze znana…

Autor artykułu: (kast)

Trójka ze Słupska w dziesiątkę

Saturday, June 30th, 2001

Już w czwartek, na mistrzostwa Polski seniorów w strzelectwie wyjechała trójka zawodników Gryfa Słupskiego.

Jeszcze na początku tygodnia wiadomym było, że do Wrocławia, gdzie na obiektach miejscowego Śląska odbędzie się impreza, wybierali się tylko Magda i Piotr Lis. Po bardzo dobrych wynikach w mistrzostwach Polski juniorów na wrocławskie zawody zakwalifikowała się i Anna Hadziewicz.

W minionym tygodniu w Zielonej Górze wystrzelała w karabinie w trzech postawach dobry wynik, co dało jej możliwość wyjazdu i walki w gronie starszych zawodników. Magda Lis wystartuje w pistolecie sportowym 30+30, pistolecie pneumatycznym 40 strzałów.

Piotr Lis będzie strzelał z pistoletu dowolnego 60 strzałów, pistoletu pneumatycznego 60 strzałów. Hadziewicz przyjdzie rywalizować w karabinie sportowym 60 strzałów, karabinie sportowym 3×20, karabinie pneumatycznym 40 strzałów.
Zawody kończą się w niedzielę.

Autor artykułu: (res)

Śmiertelne potrącenie

Saturday, June 30th, 2001

Około północy w miejscowości Linia doszło do śmiertelnego wypadku. Samochód nieznanej marki jadący z Linii w kierunku wsi Zakrzewo śmiertelnie potrącił 57-letniego Mieczysława W. Kierowca auta nie udzielając pomocy poszkodowanemu, odjechał z miejsca wypadku.

Policja prowadzi czynności zmierzające do ustalenia tożsamosci kierowcy samochodu. Świadkowie zdarzenia proszeni są o kontakt z Rewirem Dzielnicowych w Linii pod numerem telefonu 676-82-51 lub Powiatową Komendą Policji w Wejherowie pod numerem telefonu 672-54-74. Zwłoki mężczyzny przewieziono do prosektorium wejherowskiego szpitala.

Autor artykułu: (Ale)

Na puckim stadionie

Friday, June 29th, 2001

Samorządowcy Pucka chcą rozpocząć modernizację największego obiektu sportowego – stadionu.
Jednym z wydarzeń, które wpłynęły na decyzję władz miasta, były wyniki osiągane przez tutejszych sportowców, m.in. z Lekkoatletycznego Klubu Sportowego Ziemi Puckiej.

- Jesteśmy podbudowani występami naszych zawodników – przyznaje Adam Zażembłowski, burmistrz miasta. – Doskonałe wyniki lekkoatletów, czy siatkarzy Koraba pokazują, że nawet małe miasta mogą sobie poradzić w sportowej rywalizacji.
Miasto chce przede wszystkim rozbudować stadion. Obiekt, który niedawno otoczony został nowym ogrodzeniem, nie jest szczytem marzeń sportowców. Murawa stadionu nie jest w najlepszym stanie, z kolei bieżnia nie pozwala na organizację zawodów wyższej rangi. W podobnym stanie są również skocznia i rzutnia. Sporo pieniędzy pochłonie także przystosowanie trybun oraz budynków zaplecza technicznego.

- W Urzędzie Kultury Fizycznej i Sportu złożyliśmy już wniosek o dofinansowanie – mówi burmistrz. – Jego realizację przewidziano na lata 2003-2004, my teraz staramy się o przyspieszenie tego terminu.
Według szacunkowych kosztów, modernizacja stadionu kosztować ma 2 mln zł.
Po co miastu lepszy stadion?
- Możemy zapraszać na zgrupowania kluby, organizować sportowe mityngi, czyli po prostu zarabiać – wyjaśnia burmistrz.

Autor artykułu: (pen)

Mistrzostwa Trójmiasta

Friday, June 29th, 2001

Dobiegają końca trwające już od siedmiu tygodni XVI Mistrzostwa Trójmiasta w Piłce Nożnej o Puchar Balticon Sport. Mistrzostwa organizuje TKKF Przymorze.

Przed tygodniem przedstawiliśmy rozstrzygnięcia w dwóch grupach I (o najwyższym stopniu zaawansowania) i grupie II (o średnim stopniu zaawansowania). Przypomnijmy jedynie, że w grupie I wygrała drużyna MBM SA, a w grupie II TKKF Przymorze. Co ciekawe, właśnie drużyna TKKF Przymorze triumfowała także w kategorii młodzieżowej do lat 18. Jest to wydarzenie bezprecedensowe. Wielkie brawa i gratulacje dla tych młodych futbolistów.

TKKF Przymorze w swojej kategorii wyprzedził Big Brothers, FC Przymorze i TKKF Dębinki. Również w klasyfikacjach indywidualnych piłkarze z TKKF okazali się najlepsi. Królem strzelców został Michał Ogrodnik (17 bramek), który wyprzedził Tomasza Janiszewskiego (FC Przymorze, 12 bramek) i Jarosława Górskiego (Big Brothers, 8 bramek). Wśród bramkarzy najlepszy okazał się Tomasz Wolak (34 pkt), który wyprzedził Kamila Bieniewicza (Big Brothers, 34 pkt) i Łukasza Południaka (TKKF Dębinki, 28 pkt). W przypadku równej ilości punktów lub bramek o wyższym miejscu w klasyfikacji indywidualnej decydowało wyższe miejsce drużyny.

TKKF Przymorze grało w składzie: Kamil Łubowicz, Tomasz Wolak, Michał Ogrodnik, Piotr Wojtkowski, Łukasz Walczak, Konrad Frąckiewicz, Andrzej Buczyński, Wojciech Wasilewski, Agnieszka Rybicka.

W młodszej kategorii wiekowej (do lat 15) najlepsi okazali się ,stoczniowcy”. Drużyna Stoczniowca w pokonanym polu zostawiła Dzikuny, Pocemony, Stogi. Królem strzelców został zdobywca 10 goli – Paweł Jasik (Stogi). Za jego plecami uplasowali się Piotr Formela (Dzikuny, 9 bramek) i Maciej Urbanowicz (Stoczniowiec, 8 bramek). Najlepszym bramkarzem wybrano Bartosza Onyszczaka (35 pkt, Pocemony), który wyprzedził Marcina Chołuja (Stogi, 28 pkt) i Macieja Gliwę (Stoczniowiec, 26 pkt).

Stoczniowiec grał w składzie: Miłosz Labudda, Maciej Gliwa, Robert Maślak, Jarosław Rzeszutko, Bartłomiej Kosiński, Mateusz Rompkowski, Sylwester Soliński.
Trwają zapisy uzupełniające do I, II (dla dorosłych) i III (dla młodzieży do lat 18) Pomorskiej Ligi Piłki Nożnej. Informacji udziela TKKF Przymorze w Gdańsku, codziennie w godz. 9-21 pod nr tel. 553-20-61.

Autor artykułu: (Bed)

Mistrzostwa Pomorza w tenisie stołowym

Friday, June 29th, 2001

Dwa brązowe medale wywalczyły tenisistki stołowe MTS podczas rozgrywanych w Kwidzynie mistrzostw województwa pomorskiego.

W grze pojedynczej juniorek zwyciężyła Renata Krawczyk z AZS AWF Gdańsk. Kwidzynianka Dorota Katlewska zaprezentowała się bardzo dobrze, była trzecia.
Drugi brązowy medal wywalczyła, grając w deblu z koleżanką klubową, Katarzyną Schaefer. Zawodniczkom MTS należą się duże brawa.
W imprezie wystartowało 15 tenisistek i 13 tenisistów. Barw MTS Kwidzyn bronili także bracia Michał i Rafał Wcisłowie, Dariusz Schaefer i Konrad Grządka oraz Małgorzata Ruszała i Magdalena Mankiewicz.

Katarzyna Schaefer uplasowała się na miejscach 5-8, Magdalena Mankiewicz
9-12, a Małgorzata Ruszała 13-15. W grze podwójnej duet Mankiewicz-Ruszała zajął miejsca 5-7.
Znacznie gorzej zaprezentowali się pingpongiści. Braci Wcisłów, podobnie jak Konrada Grządkę, sklasyfikowano w końcówce stawki, na miejscach 9-12. Dariusz Schaefer był ostatni.

Autor artykułu: (chan)

Rozbieżne relacje z katastrofy

Thursday, June 28th, 2001

Światła na jachcie “Bieszczady” bezpośrednio przed katastrofą nie paliły się – twierdzą zgodnie członkowie załogi tankowca “Lady Elena”, który 10 września ub.r. staranował na Morzu Północnym u wybrzeży Danii polski jacht, w efekcie czego utonęło 7 osób.

Zeznania marynarzy pełniących wachtę na tankowcu, zebrane przez policję holenderską w Rotterdamie już po katastrofie, ujawniono wczoraj w trakcie drugiego dnia rozprawy przed Izbą Morską w Gdyni, która ma ustalić przyczyny tragedii. Członkowie załogi “Lady Elena” twierdzą, że zauważyli zarys żagla jachtu przez lornetki, gdy był on już blisko burty olbrzymiego tankowca. Zeznali, że mimo przełączenia sterowania na ręczne nie udało się już zapobiec katastrofie. “Bieszczad” nie zauważono też na radarze.

Według rybaków z trawlera “Brien Kent”, statku znajdującego się najbliżej miejsca katastrofy, którego załoga wyciągnęła z wody Małgorzatę K., jedyną ocalałą osobę z polskiego jachtu, od strony “Bieszczad” widać było jedynie słabe, białe, momentami zanikające światło. Na radarze widoczne było zaledwie echo tej jednostki.
Według Małgorzaty K. światła burtowe paliły się na pewno.

- Gdy wchodziłam za stery, widziałam ich odbicie w wodzie – zeznała w sądzie.
W trakcie wczorajszej rozprawy zeznawali także biegli z Wyższej Szkoły Morskiej, którzy na podstawie kursografu z “Lady Eleny” i nowoczesnych symulatorów, w jakie wyposażona jest szkoła, próbowali odtworzyć przebieg katastrofy. Ekspertyza biegłych i ich wypowiedzi na sali sądowej zmierzały ku podważeniu zeznań załogi “Lady Eleny”. Do treści ekspertyzy wątpliwości wniósł z kolei Jerzy Jeziorański, delegat polskiego ministra transportu i gospodarki morskiej. Postępowanie dowodowe powinno zakończyć się dziś. Nie wiadomo jednak, czy tak stanie się na pewno, bo Jerzy Porczyński, pełnomocnik ZHP – organizatora rejsu “Bieszczad”, wniósł o odroczenie rozprawy do czasu sporządzenia ekspertyzy mechanoskopijnej z momentu zderzenia. Wniosek ten sąd rozpatrzy także dziś.

Autor artykułu: (szad)

Super ekspresowy konkurs!!!

Thursday, June 28th, 2001

Jeżeli masz ochotę uczestniczyć w otwarciu wystawy “Na zewnątrz” w Centrum Sztuki Współczesnej “Łaźnia”, szybko do nas zadzwoń!!!

Dla pierwszej osoby, która dodzwoni się pod numer 3003156, mamy pojedyncze zaproszenie na tę imprezę (start imprezy: dzisiaj godz. 18:00).

Dzwoń już teraz!!!

Autor artykułu: (emka)

Manifestacja w Zakładach Mięsnych SA

Thursday, June 28th, 2001

- Załoga straciła do pana i pańskich działań zaufanie. Dlatego musi pan odejść z zajmowanego stanowiska – powiedzieli byłemu prezesowi, członkowi zarządu Zakładów Mięsnych Kościerzyna SA, pracownicy tej firmy.

Załoga Zakładów Mięsnych w Kościerzynie przeprowadziła na terenie firmy manifestację, podczas której domagała się odejścia członka zarządu, Piotra Toczka. Przedstawiono mu zarzuty, głównie dotyczące działalności na szkodę firmy. Przygotowano nawet taczkę, która, jak stwierdzili pracownicy, miała zastąpić służbową Toyotę.
Spadła sprzedaż
- Spadek sprzedaży to wina prezesa Toczka i szefa produkcji, który również był członkiem zarządu – powiedział jeden z pracowników, pragnących zachować anonimowość. – Kiedy pojawił się w firmie, sprzedaż automatycznie spadła. Powodem była zmiana receptury produktów. Po dwóch tygodniach od momentu wprowadzeniu nowych receptur ze sklepów nie zeszło około 800 kilogramów szynki.

Szef produkcji złożył rezygnację z funkcji członka zarządu po tym, jak tydzień temu odwołano prezesa Toczka. Przypomnijmy, że Andrzej V. i Andrzej M., większościowi udziałowcy kościerskich zakładów, którzy skupili w swych rękach 60 proc. akcji tej firmy, zostali aresztowani na początku czerwca. Prokuratura postawiła im zarzut działalności na szkodę spółki. Sprawą zajął się także UOP. Problemy firmy zaczęły się dwa lata temu, kiedy zakłady sprywatyzowano. Skarbowi Państwa przypadło 40 proc. udziałów. Andrzej V. stanął na czele Rady Nadzorczej i wtedy zaczęły się kłopoty finansowe firmy.

Piotr Toczek nie potrafił wczoraj odpowiedzieć na większość zarzutów, w tym dotyczących prywatnych wojaży służbowym autem. – Rozumiem rozgoryczenie zebranych, ale to nie moja wina, że zaistniała taka sytuacja w tej firmie – mówił Toczek. – O zmianach dotyczących receptury nic nie wiedziałem.
Pracownicy twierdzą, że jedynie członek zarządu, dyrektor ds. handlowych, Ewa Moroz, traktuje ich poważnie. W ich przekonaniu, była przez pozostałych członków zarządu izolowana od niektórych decyzji. – Kiedy 1 kwietnia powstał trzyosobowy zarząd, współpraca nie układała się dobrze – powiedziała nam Ewa Moroz. – O niektórych przedsięwzięciach rzeczywiście nie wiedziałam. Teraz najważniejsze są rozmowy z bankami, producentami oraz odbiorcami. Jeśli chodzi o zwolnienia, nic nie mogę na razie powiedzieć. Na nie też trzeba mieć pieniądze.

W wyniku podjętych przez załogę działań P. Toczek złożył wczoraj rezygnację z pełnionej funkcji. Około godz. 11 opuścił firmę.
O sytuacji w zakładach mieli wczoraj dyskutować także radni miasta z przedstawicielem wojewody pomorskiego. Ten ostatni nie przybył jednak, a do zainteresowanych wystosowano list.

Autor artykułu: Maciej Wajer

Dla dobra dziecka

Thursday, June 28th, 2001

Głównym tematem debaty, która odbyła się w Urzędzie Miasta, było zapobieganie przemocy w rodzinie.

Spotkanie zorganizowało wejherowskie stowarzyszenie “Stop przemocy w rodzinie” w ramach ogólnopolskiej akcji ,Dzieciństwo bez przemocy”. W debacie wzięli udział przedstawiciele kilkunastu lokalnych organizacji, stykających się z przemocą w rodzinie.
– Celem akcji jest informowanie społeczeństwa o rozmiarach tego zjawiska i sposobach radzenia sobie z tym problemem – mówi Justyna Herman-Gregorek, ambasador akcji w Wejherowie. – Pragniemy ulepszyć system pomocy rodzinie.

Pedagog jednej z wejherowskich szkół podstawowych poinformowała, że 10 proc. wszystkich uczniów doświadcza stale przemocy fizycznej, a przemocy psychicznej 30 proc. 80 proc. dzieci, które dosięga przemoc, pochodzi z rodzin z problemem alkoholowym. – Jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej, gdyż dzieci nie chcą mówić, co złego dzieje się w ich domach – dodaje pedagog.

- Często nie mówią o swych problemach, bo boją się, że nikt im nie uwierzy.
Iwona Miotke, funkcjonariusz KP Policji w Wejherowie wyjaśnia, że dla policji pierwszym sygnałem, świadczącym o przemocy w rodzinie jest interwencja domowa. Od początku stycznia tego roku do końca maja odnotowano 442 takie interwencje. Zgłaszającymi często były nie same osoby poszkodowane, ale sąsiedzi i dzieci.
Potem tylko niewielki procent poszkodowanych (około 10 osób) zdecydowało się podjąć dalsze działania, aby chronić się przed przemocą. Każdy przedstawiciel służb ma kontakt z tą samą krzywdzoną rodziną na innej płaszczyźnie. Inaczej na sprawę przemocy w rodzinie patrzy nauczyciel, pedagog, lekarz i policjant.

Aby zintegrować wszystkie działania, zaproponowano powołanie w mieście zespołu interdycyplinarnego. W jego skład wejdą przedstawiciele różnych służb spotykających się z tym problemem. Baza lokalową zespołu może być siedziba Stowarzyszenia Przyjaciół Rodziny przy ul. Dworcowej. – Trzeba też bardziej nagłośnić całą akcję, poinformować osoby doświadczające przemocy, gdzie mogą szukać pomocy – mówi Justyna Herman-Gregorek.
K P Policji podjęła pewne kroki w tym kierunku. Wydano ulotki i broszury, a na lokalnych festynach zawsze jest stoisko policji.

Na przełomie września i października policja planuje zorganizować spotkanie dzielnicowych z pedagogami szkół. Chce też przygotować cykl programów edukacyjnych, m.in. dla ofiar przemocy domowej we współpracy z lokalną telewizją kablową. – W mojej pracy często spotykam się z przemocą wobec dzieci: fizyczną i emocjonalną – dodaje Beata Graczyk, psycholog. – Dlaczego warto o tym mówić?
Doświadczenia wszystkich osób pracującymi z ofiarami przemocy pokazują, że przemoc można dziedziczyć. Niestety, dzieci, które w dzieciństwie były ofiarami przemocy, często w życiu dorosłym stają się jej sprawcami.

Autor artykułu: (jk)