Powoli krystalizuje się sytuacja transferowa Sebastiana Mili. Wiadomo już, że z zakupu piłkarza Lechii Gdańsk zrezygnowała warszawska Legia. Właściwie to na dziś na placu boju pozostały dwa kluby – Widzew Łódź i Arka Gdynia.
- Jestem w kontakcie z trenerem Bogusławem Kaczmarkiem i chciałbym grać w Widzewie – usłyszeliśmy od zawodnika. – Nie wiem tylko, czy łódzcy działacze będą potrafili dojść do porozumienia z szefami Lechii. Liczę na to, gdyż wolałbym występować w ekstraklasie. Jeżeli by się to nie udało, wówczas trafię pewnie do klubu drugoligowego. W takiej sytuacji najbardziej odpowiadałaby mi gra w Arce Gdynia, gdyż nie za bardzo chciałbym ruszać się z Trójmiasta.
Mila ma jeszcze propozycje z dwóch innych klubów drugoligowych – Orlenu Płock i ŁKS Łódź. Być może na horyzoncie pojawi się jeszcze jakiś klub z ekstraklasy. Decydujący dla jego losów powinien się okazać przyszły tydzień.
Nie wiadomo tylko, kto weźmie za niego pieniądze. Wedle umowy z 31 lipca 2000 między Ośrodkiem Szkolenia Piłkarskiego KS Lechia i SSA Lechia Polonia, ten pierwszy podmiot przekazał drugiemu trzynastu zawodników na zasadzie bezgotówkowego transferu definitywnego. Tyle że obwarowane to było dwoma warunkami. Do czasu spisania umowy o finansowaniu OSP przez spółkę, żaden transfer tych zawodników do innego klubu nie mógł się odbyć bez zgody Ośrodka. Tyle, że ostateczny termin spisania owej umowy upływał 30 października 2000, a nic takiego nie nastąpiło. W takim przypadku transfer wszystkich trzynastu graczy do spółki tracił ważność i stawali się oni z powrotem zawodnikami OSP.
Obie strony mają w tym sporze swoje stanowisko, ale wiadomo, że tak naprawdę chodzi o kasę z ewentualnych transferów Mili i Karola Piątka. O pomoc w rozwiązaniu problemu i wskazaniu podmiotu, mającego prawa transferowe do tych graczy, zwrócono się do PZPN. Na razie odpowiedź władz naszego futbolu nie jest jeszcze znana…
Autor artykułu: (kast)