Archive for December, 2001

Zablokowane drogi

Monday, December 31st, 2001

Ostatni weekend tego roku był dla strażaków w powiecie kartuskim bardzo pracowity. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy były przede wszystkim fatalne warunki atmosferyczne – porywisty wiatr oraz obfite opady śniegu. Zima i opady śniegu spowodowały, że na lokalnych ulicach doszło do wielu kolizji i stłuczek. Do najgroźniejszej doszło w sobotę w Tuchomku. Wypadkowi uległ traktor z doczepionymi dwiema przyczepami. Na jedną z przyczep najechał opel. W akcji ratunkowej uczestniczył zastęp zawodowej straży pożarnej z Kartuz i dwie ochotnicze jednostki z Żukowa. Ranna została jedna osoba.

Tego samego dnia strażacy z Miechucina odebrali zgłoszenie o płonącym pojeździe w lesie nieopodal Kobysewa. Pomimo natychmiastowej interwencji samochód BMW uległ całkowitemu spaleniu. Prawdopodobną przyczyną pożaru było umyślne podpalenie.
Sytuację na drogach skomplikowały dodatkowo drzewa powalone przez obfite opady śniegu i wiatr. Do zdarzenia takiego doszło w niedzielę dwa razy na trasie Miechucino-Mirachowo. Powalone drzewo zablokowało też wyjazd z Kartuz w stronę Somonina.

- Najtrudniejszym odcinkiem jest obecnie trasa Kartuzy – Mirachowo – powiedział Bogdan Pawłowski, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych w Kartuzach. – Trudno również poruszać się na odcinku Brodnica Dolna Wieżyca. Mimo że pracuje bez przerwy cały zespół ludzi i sprzęt nie nadąrzamy z usuwaniem wciąż padającego śniegu.

Na poboczach zalegają takie ilości białego puchu, że kolejne przejazdy pługów powodują zawężanie dróg, co też jest utrudnieniem dla kierowców.
- Autobus który wyjeżdża z Kartuz o godz. 10.40 nie przejechał trasy na odcinku Mirachowo – Nowa Huta – powiedział dyżurny PKS w Kartuzach. – Kierowca musiał zawrócić. Z ledwością przebił się też przez zaspy autobus na odcinku Wygoda – Borucino.

Jak sygnalizowali nam Czytelnicy, bardzo trudne warunki są także na odcinkach Stężyca – Gołubie, gdzie o godz. 10 przejechać z ledwością mógł jeden samochód, a zaspy wciąż się powiększały. Bardzo zła droga jest też pomiędzy Stężycą a Przewozem i Brodnicą Górną.

Autor artykułu: (KM)

Zaskoczeni pasażerowie

Monday, December 31st, 2001

Pasażerów, którzy skorzystali pierwszego dnia po świętach z usług PKS spotkała niemiła niespodzianka, w postaci podwyżek cen biletów. – Bardzo często jeżdżę autobusami PKS i kupuję bilety u kierowcy, więc zawsze staram się mieć odliczoną kwotę na bilet – powiedziała nam jedna z naszych Czytelniczek (nazwisko do wiadomości redakcji).

- Tak było i tym razem, ale kierowca zażądał ode mnie dodatkowych 40 gr twierdząc, że ceny biletów zostały podniesione. Bardzo zaskoczyła mnie ta nagła podwyżka, gdyż nigdzie o niej nie słyszałam.
Jak dowiedzieliśmy się w dziale przewozów pasażerskich PKS w Starogardzie, podwyżki były nieuniknione. Średni wzrost biletów zwykłych wyniósł 6,7 proc, a biletów miesięcznych 3,4 proc., przy czym w poszczególnych relacjach autobusów podwyżka ta rozkłada się w różny sposób. Przykładowo, osoby podróżujące na trasie Starogard – Gdańsk, które płaciły do tej pory za bilet 7 zł, teraz będą musiały zapłacić 7,40 zł, a na trasie Starogard – Tczew zamiast 5,20 zapłacą 5,60 zł. – Staramy się preferować naszych stałych klientów, którzy korzystają z biletów miesięcznych i dlatego podwyżki dla nich są mniejsze – dodają przedstawiciele PKS w Starogardzie Gd.
Informacje o podwyżkach zostały wywieszone na dwa tygodnie przed ich wprowadzeniem na dworcach autobusowych, gdyż jak twierdzą pracownicy PKS, nie są oni zobligowani do zamieszczania ogłoszeń w innych miejscach.

Podwyżka nieunikniona

Kazimierz Parteka
kierownik działu przewozów pasażerskich PKS w Starogardzie Gd.

- Niestety, stałe koszty obsługi komunikacji pasażerskiej ciągle rosną. Dodatkowo, od nowego roku Ministerstwo Transportu i Gospodarki Morskiej wprowadza obowiązkową opłatę za korzystanie z dróg krajowych. W takiej sytuacji podwyżka cen biletów była nieunikniona. Wprowadziliśmy ją 27 grudnia, gdyż chcieliśmy zaoszczędzić pasażerom zamieszania przed świętami.

Autor artykułu: (rom)

Konflikt w radzie

Monday, December 31st, 2001

Burzliwy przebieg miała ostatnia sesja Rady Gminy Skórcz. Radni zadecydowali, że Erwin Makiła będzie dalej pełnił funkcję wójta, natomiast odwołali przewodniczącego rady Jana Batkowskiego. Jednak nie wszystko stało się po myśli wójta. Rada nie odwołała, na jego wniosek, trzech członków zarządu. Dotychczasowy skonfliktowany Zarząd Gminy Skórcza dalej będzie więc musiał razem pracować.

W dyskusji poprzedzającej głosowanie padło wiele oskarżeń, najcięższego kalibru, włącznie z okłamywaniem członków zarządu przez wójta, czy podejmowaniem samodzielnie decyzji bez konsultacji.
- Wójt w przypadku konfliktu wokół szkoły w Barłożnie wprowadzał ludzi w błąd, robił im niepotrzebne nadzieje – mówi Waldemar Kotłowski, jeden z wnioskodawców odwołania wójta.

Erwin Makiła broniąc się mówił, że wszystkie uchwały rady związane z oświatą wykonywał i nie rozumie tych zarzutów. Raz jeszcze przypomniał sprawę drogi w Pączewie, której poszerzenia domagał się przewodniczący Jan Batkowski. – Przewodniczący rady w dyskusji ze mną sugerował, że zostanę odwołany jak nie załatwię problemu drogi – mówił wójt Erwin Makiła. – Z kolei niektórzy członkowie zarządu przeszkadzali mi w pracy i podkładali nogi.
Oskarżani członkowie zarządu bronili się i mówili, że z tym wójtem pracować się dalej nie da.
- Wójt podjął samodzielnie szereg kontrowersyjnych decyzji – twierdzi zastępca wójta, Andrzej Klin. – Manipulował wyborem wykonawcy na dokończenie budowy gimnazjum na rzecz jednej firmy. Kiedy komisja wybrała nie po myśli wójta zwlekał z podpisaniem umowy. Ponadto bardzo często nie liczył się z opiniami pozostałych członków zarządu.

W sesji uczestniczyli członkowie Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Wsi Barłożna. Liczyli, że Rada Gminy przywróci 6-klasową szkołę w ich miejscowości. Jednak nic takiego się nie stało. W związku z tym rozciągnęli transparenty, w których domagali się oddania szkoły ich dzieciom i zarzucali radnym, że nie mają serc.
Obecny na sesji sołtys Wielbrandowa, Bolesław Kajut, to wszystko co się dzieje w samorządzie nazwał śmierdzącą rewolucją, a mieszkaniec Barłożna, Jerzy Kamiński – szopką noworoczną.

Bez komentarza

Jan Batkowski
dwołany przewodniczący Rady Gminy Skórcz

- Mojego odwołania nie będę komentował. Po prostu radni zrobili co uważali i tyle. Teraz muszą wybrać nowego. Jeżeli chodzi o drogę w Pączewie to uważam, że problem dalej pozostał i oczekuję, iż wójt go pozytywnie rozwiąże. W końcu nie tylko ja o to zabiegam.

Autor artykułu: (rako)

Złoci jubilaci

Saturday, December 29th, 2001

W sali posiedzeń Urzędu Gminy w Żukowie odbyła się uroczystość złotych jubileuszy par małżeńskich z terenu gminy. Rocznicę 50-lecia zawarcia związku małżeńskiego obchodzili Elżbieta i Józef Wojowscy z Czapel, Gertruda i Paweł Siroccy z Żukowa, Manuela i Alfons Ramczykowscy z Żukowa, Gertruda i Paweł Kreftowie z Leźna, Anna i Gerard Borzestowscy z Przyjaźni, Teresa i Paweł Lewańczykowie z Leźna, Hildegarda i Zygmunt Kostuchowie z Borkowa, Elżbieta i Leon Grotowie z Niestępowa, Helena i Mieczysław Kasjaniukowie z Glincza, Ewa i Jan Rychertowie z Żukowa, Łucja i Władysław Gruczowie z Borkowa oraz Wanda i Wacław Knopik ze Skrzeszewa i Dorota i Brunon Borkowie ze Skrzeszewa.

Zasłużeni małżonkowie zostali uhonorowani medalami “Za długoletnie pożycie małżeńskie”, pamiątkowym dokumentem, albumami i kwiatami. Wręczali je przewodniczący Rady Miejskiej Jerzy Żurawicz, burmistrz Bogdan Łapa i kierownik Urzędu Stanu Cywilnego Salomea Rzeszewicz.

Uroczystej oprawie dodał splendoru występ Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca Bazuny, którego członkowie wznieśli też okolicznościowy toast. Przy tortach, ciastach i kawie małżonkowie wspominali dawne czasy, a życzeniom i gratulacjom nie było końca.
- Bardzo mi się to spotkanie podobało – mówi jeden z jubilatów, Paweł Sirocki. – Miło, że o nas pamiętano i w taki sposób uczczono nasze złote gody.

Autor artykułu: (J.S.)

Mistrz przeciw narkotykom

Saturday, December 29th, 2001

Wielokrotny Mistrz Świata, Europy i Polski w judo, Rafał Kubacki, filmowy Ursus z ,Quo Vadis” spotkał się uczniami trzech wejherowskich szkół podstawowych. Kubacki uczył dzieci podstawowych zachowań sportowych z judo, pokazywał, jak założyć stroj judoki i powalić przeciwnika na ziemię. Opowiadał też o sytuacjach z planu filmowego ,Quo Vadis”, gdzie np. musiał walczyć z bykiem ważącym 1500 kg. Uczniowie zadawali mistrzowi pytania. Jeden z nich zapytał judokę, czy aktorzy grający w filmie zostali w jednej ze scen naprawdę ukrzyżowani. Mistrz uspokoił ucznia, że żyją i mają się dobrze.
Głównym celem spotkania było zwrócenie uwagi dzieci i młodzieży na osoby, które mogą sprzedawać narkotyki.
- Jeżeli ktoś nieznajomy zaczepi was w szkole, na boisku czy na podwórku przed domem i zaproponuje cukierka, colę, chipsy lub czekoladki, nie wolno wam tego wziąć. Ten poczęstunek może zawierać narkotyki lub inne niezdrowe substancje.

Pamiętajcie o tym. Wasze zdrowie i życie zależy od was!
Spotkanie mistrza z uczniami odbyło się w ramach Ogólnopolskiej Kampanii Społecznej Telewizji Vectra.
- Ogólnopolska Kampania Społeczna Vectry ,Serce zwycięża” jest ideą, która przyczyni się do lepszej przyszłości polskich dzieci – twierdzi Ewa Rutasińska, asystent Zarządu Vectry. – Program promuje wśród najmłodszych członków naszego społeczeństwa doskonalenie umiejętności sportowych, walkę z własnymi słabościami, przeciwstawianie się patologiom społecznym. Wykłady i pokazy Rafała Kubackiego są wyrażeniem istoty filozofii judo, która skłania do refleksji, wiary we własne siły i szacunku dla innych.

Na spotkaniu Rafał Kubacki zachęcał dzieci do wzięcia udziału w konkursie akcji ,Serce zwycięża”. Dzieci, pisząc na adres mailowy r.kubacki@vectra.pl lub na adres biura obsługi abonenta Vectry ( w Wejherowie, ul. Sobieskiego 227) o swoich pragnieniach, o tym, jak je realizują, przezwyciężając własną słabość lub przeciwności losu, mogą wygrać atrakcyjne nagrody. Temat prac:,Możesz być, kim zechcesz”. Komisja pod przewodnictwem Rafała Kubackiego wybierze osoby, które w nagrodę pojadą z nim na letni obóz.

Rafał Kubacki jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w historii polskiego sportu: 17-krotny Mistrz Polski, 4-krotny Mistrz Europy, 3-krotny Mistrz Świata. Był reprezentantem naszego kraju na trzech olimpiadach.
Rozpoczął uprawianie sportu wyczynowego w wieku 7 lat. Zaczął od pływania. Od 1982 roku do chwili obecnej uprawia judo. Jako 18-latek był najmłodszym zawodnikiem w historii polskiego judo, który zdobył tytuł Mistrza Polski seniorów w kategorii ciężkiej.
W swojej 27-letniej karierze sportowej zdobył łącznie 83 medale na różnych zawodach. W 1993 roku został ogłoszony najlepszym sportowcem Polski w plebiscycie ,Przeglądu Sportowego”. Rafał Kubacki ma 198 cm wzrostu i waży 135 kg.

Autor artykułu: (jk)

Karnawałowe szaleństwo

Saturday, December 29th, 2001

Kociewianki rozglądają się za karnawałowymi kreacjami. Jak twierdzą starogardzcy kupcy, karnawałowe stroje będą bardziej awangardowe.
- W tym roku na zabawę sylwestrową ubiorę krótką i przylegająca do ciała sukienkę, którą przyozdobię zielonym, wykonanym z piór, szalem, popularnie zwanym boa. Dodatkowo zielone pióro zdobić będzie moją fryzurę – mówi starogardzianka Katarzyna Ziółkowska.

Szale boa będą niewątpliwie atrakcją tegorocznych balów karnawałowych. Możemy kupić je w różnych kolorach i o różnych długościach. Ich ceny wahają się od 100 do 300 zł. Tego roku dużym powodzeniem cieszą się również srebrne apaszki, które mają na celu okrycie ramion.
- Sprzedałam już ponad sto srebrnych i złotych apaszek – mówi Karolina Kuczna, handlująca na miejskim targowisku. – Kupują je zarówno młode dziewczyny, które okrywają nią ramiona i plecy, jak i starsze panie, którym apaszka służy do nadania kreacji ciekawego wyglądu. Cena apaszki wynosi, w zależności od długości, od 30 do 50 zł.

Zbliżający się sylwester i karnawał to czas, gdy ustawiają się kolejki do fryzjera. Każda z nas chce wyglądać najpiękniej. – Wszystkie panie już dużo wcześniej umawiały się na wizytę do fryzjera – mówi Hanna Buta, fryzjerka z salonu Afrodyta w Tczewie. – Wiele naszych klientek ma już włosy ostrzyżone, pofarbowane, w sylwestra przyjdą jedynie na czesanie.

W tym roku nadal modne są różnego rodzaju koczki, zaś włosy krótkie, postopniowane i cieniowane, będą czesane za uszy. Wśród młodych dziewcząt będą królowały uczesania ?sterczące? oraz włosy spuszczone luźno, czy też lekko skręcone i spięte do góry. Każda fryzura wiąże się z nałożeniem dużej ilości lakieru i brokatu różnego koloru. Tego nie może zabraknąć. – Jeżeli zauważymy na włosach brak koloru, to na poczekaniu wykonamy pasemka – mówi fryzjerka. – Uczesać się będzie można już za 40 zł, zaś za fryzurę z krótkich włosów zapłacimy jeszcze mniej.

Autor artykułu: (as, aw)

Puchar starosty został w Tczewie

Friday, December 28th, 2001

Dwanaście drużyn trampkarzy rocznika 1987 rywalizowało przez dwa dni w Halowym Turnieju Piłki Nożnej o Puchar Starosty Tczewskiego.

W imprezie, zorganizowanej przez tczewski klub Wisła w hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 12, triumfowali chłopcy jednej z dwóch drużyn gospodarzy, występujący pod szyldem tczewskiego Gimnazjum nr 1. Druga z tczewskich ekip, grająca w turnieju jako Wisła, uplasowała się na 9 pozycji.

Zawody, których głównym animatorem był Wojciech Fabich, trener młodych tczewskich futbolistów uprawiających piłkę nożną w klubie Wisła, a na co dzień uczniów Gimnazjum nr 1, rozpoczęły się eliminacjami w dwóch grupach. Potyczki w pierwszej, bez porażki, ukończyła drużyna Gimnazjum nr 1, zapewniając sobie grę w meczu, którego stawką było zwycięstwo w całym turnieju. W spotkaniu tym tczewianie wygrali z FC Sopot 1:0. Druga z miejscowych drużyn, Wisła, grupową rywalizację ukończyła na piątym miejscu, a w meczu o 9 lokatę w całych zawodach pokonała Celtik Redę 2:1.

Królem strzelców turnieju został Michał Drzymała z Kaszubii Kościerzyna, najlepszym bramkarzem – Artur Firkus (FC Sopot), a zawodnikiem – Adrian Arendt (Gimnazjum nr 1 Tczew).

Autor artykułu: (zb)

Apel z Półwyspu Helskiego

Friday, December 28th, 2001

Radni gminy Jastarnia jednogłośnie przyjęli treść apelu w sprawie ratowania brzegów Półwyspu Helskiego. Na skutek sztormowych wiatrów, utrzymujących się niemal przez cały listopad oraz towarzyszącemu im wysokiemu poziomowi wody, morze zabrało tylko na terenie gminy Jastarnia kilkadziesiąt tysięcy metrów sześciennych ziemi, a także obniżyło i zwęziło plaże.

Zniszczeniu uległo kilkadziesiąt metrów kwadratowych zatrawień wydm, kilometry płotków faszynowych i tysiące metrów kwadratowych chrustu wykładanego dla zabezpieczenia wydm przed rozwiewaniem. Bez interwencji ludzkiej, straty te okażą się bezpowrotne. Autorzy Apelu postulują, aby umocnić brzegi Półwyspu Helskiego opaską gabionową, czyli metalowymi koszami zawierającymi kamienie. Metoda ta stosowana razem z refulacją (przesypywaniem piasku z morza na ląd), wykazała już swoją przydatność. Pod tym apelem podpisali się radni z Jastarni, ale gdyby zapytać któregokolwiek jej mieszkańca, odpowiedź będzie taka sama.

? Jeżeli wkrótce nie znajdą się pieniądze na ratowanie półwyspu, jego sytuacja będzie wręcz tragiczna ? to opinia Stanisława Rybarczyka, pracownika Urzędu Morskiego w Gdyni.

Niewielką pociechą dla tutejszych mieszkańców były telefony od zatroskanych znajomych z całej Polski, które rozdzwoniły się po telewizyjnych relacjach o sztormie. Teraz, gdy owe sztormy się skończyły i widać cały ogrom strat, wszyscy tutaj zadają sobie pytanie, co będzie w czasie najbliższych miesięcy, bo przecież okres sztormowy dopiero się zaczął. Treść apelu zostanie wysłana do Prezydenta, Sejmu, Senatu oraz rządu.

Autor artykułu: (R.S.)

Rok sukcesu i porażek

Friday, December 28th, 2001

Rozmowa z Markiem Modrzejewskim, starostą tczewskim

- Do końca 2001 roku pozostało już tylko kilka dni. Jak mija ten rok w powiecie tczewskim?

- Cieszę się, że udało się nam oddać do użytku Most Lisewski, chociaż akurat ta inwestycja więcej korzyści przyniosła mieszkańcom zza Wisły niż tczewianom. Ważnym osiągnięciem było też ukończenie budowy hali widowiskowo-sportowej przy Zespole Szkół Ponadpodstawowych w Tczewie. Wreszcie w mieście mamy obiekt, w którym można organizować duże imprezy sportowe i promocyjne. Mimo ogromnych trudności, udało się też utrzymać w kontrakcie wojewódzkim most, który połączy Gniew z Kwidzynem. Mijający rok pozostawił w kalendarzu jeszcze jedną nową, bardzo ważną imprezę promocyjną w naszym powiecie, związaną z cystersami. Jednym z jej elementów był pierwszy jarmark cysterski.

- To dobre strony, a te słabsze?

- Właściwie te sprawy, które leżały w gestii powiatu niemal w całości udało się załatwić. Połowicznym sukcesem zakończyła się nasza walka o szpital. Udało się o tyle, że nadal jest i funkcjonuje. Mieszkańcy nie odczuli więc zbytnio problemów finansowych, z jakimi boryka się szpital. To, co leżało w naszej gestii, a więc program restrukturyzacji i modernizacja, zostało zrealizowane. Starostwo zostało jednak pozostawione samo sobie z podwyżkami pensji dla “białego” personelu. Pieniędzy na ten cel w ogóle nie dostaliśmy. Dramatem jest wysokie i to nadal rosnące bezrobocie. Pociechą jest jedynie to, że w naszym powiecie rośnie ono nieco wolniej niż w ościennych.

- Co ułatwiłoby życie samorządom i mieszkańcom w przyszłym roku?

- Ważne jest, aby nadal prowadzone były ważne inwestycje, jak choćby budowa autostrady, czy most Gniew – Kwidzyn. Na pewno potrzebny jest nowy, lepszy system finansowania służby zdrowia.

Autor artykułu: Krystyna Paszkowska

Stoczniowcy i klomb

Thursday, December 27th, 2001

Przy okazji przebudowy Węzła Ofiar Grudnia 1970 w Gdyni na drodze do przystanków autobusowych i SKM umieszczono klomb rozdzielający pasy ruchu ul. Janka Wiśniewskiego.

Węzeł zaludnia się kilka razy dziennie: gdy zmianę kończą i zaczynają kolejni pracownicy Stoczni Gdynia.
- Spieszący się do lub z pracy stoczniowcy nie zważają na wyznaczone przejścia lub chodniki, idą tak, by było najkrócej – opowiada pan Krzysztof, który co rano jeździ tamtędy do pracy. – Zamiast po chodnikach, dookoła klombu, stoczniowcy tłumnie wybierają drogę ,”na skróty”, przez trawnik.

Skutkiem tego trawnik był regularnie zadeptywany, drzewka łamane. Klomb zabezpieczono metalowym płotkiem, ale nie na długo.
- Fragment metalowej siatki wyłamano i znów w trawniku wydeptana została droga do przystanku autobusowego – dodaje pan Krzysztof.

- Niszczenie zieleni miejskiej, według uchwały Rady Miasta, zagrożone jest mandatem w wysokości do 500 złotych – wyjaśnia Jarosław Kwiek, komendant gdyńskiej Straży Miejskiej. – Przyjmuję sygnał, wystawimy tam prewencyjnie patrol. Nie od razu będziemy karać, ale strażnicy będą sprawdzać sytuację.

Przez lata wiele osób wybierało drogę na skróty, by dostać się na peron SKM. Zamiast korzystać z pomostów nad torami, “wystarczyło” przejść przez dziurę w płocie i wprost z torów wskoczyć na peron.
- Służba Ochrony Kolei nie prowadzi postępowań mandatowych w podobnych przypadkach – wyjaśniono nam w sekretariacie gdyńskiego oddziału SOK.
Nie znaczy to jednak, że można bezkarnie wyskakiwać z pociągów i biegać po nasypach. Takie działanie prowadzi do narażenia zdrowia i życia współpasażerów, co jest karalne.

Autor artykułu: (air)